„Spotkania Losowe” 1/2016 do pobrania

„Spotkania Losowe” nr 1/2016 można pobrać w formacie PDF (wersja ekranowa, wersja do druku), EPUB, MOBI oraz AZW3. Poniżej publikujemy wstępniak do czwartego numeru.

004 – wiadomość w nieznanym języku

Tom Moldvay pamiętany jest przede wszystkim jako autor drugiej edycji Dungeons & Dragons Basic Set oraz modułu Isle of Dread. Jest także twórcą Morgan Ironwolf, jednej z pierwszych przykładowych postaci pojawiających się w podręcznikach D&D. I właśnie do artykułu o Morgan potrzebne mi było zdjęcie jej stwórcy. Przeszukałem Internet i znalazłem tylko jedną fotografię Toma Moldvaya, do tego niepodpisaną nazwiskiem autora. Pogrzebałem w książkach o historii RPG w poszukiwaniu innego, podpisanego ujęcia, jednak bez rezultatu. Wysłałem zatem e-mail do właściciela strony, na której znalazłem wspomnianą fotografię. Ten nie znał autora, lecz nakierował mnie na inne zdjęcie, przedstawiające z kolei Jima Warda (twórca Metamorphosis Alpha) i najwyraźniej zrobione w tym samym pokoju w biurze TSR. Idąc tym tropem, dotarłem na hostującą plik rosyjskojęzyczną wiki o RPG, gdzie trafiłem na nazwisko Steve’a Wintera (autor The Complete Psionics Handbook), z którego zbiorów miało pochodzić zdjęcie. Kilka godzin i kolejnych e-maili później poznałem wreszcie prawdziwą tożsamość fotografa – okazał się nim Kevin Hendryx (redaktor i projektant w TSR i Metagaming, pracował m.in. przy Assault on the Aerie of the Slavelords). Po kolejnej wymianie listów uzyskałem zgodę Kevina na publikację zdjęcia w „Spotkaniach Losowych”; jak się okazało, była to jedyna fotografia Toma w jego archiwum.

Zapewne istnieje więcej zdjęć Toma Moldvaya. Spoczywają gdzieś w prywatnych zbiorach, oczekując na zainteresowanie historyków. Podobny los czeka napisane przez niego gry, powoli popadające w zapomnienie. Wciąż jednak mamy to szczęście, że możemy porozmawiać z osobami pamiętającymi początki RPG i sięgnąć po dawne publikacje. W kolejnej dekadzie mogą nam pozostać jedynie wspomnienia, nieliczne fotografie i coraz trudniej dostępne, rozsypujące się ze starości książki. Zachęcam zatem do zerknięcia zarówno na stare gry, jak i na strony tego numeru poświęcone historii hobby. Poza wspomnianym tekstem o Morgan Ironwolf i Tomie Moldvayu znajdziecie tam przede wszystkim 3 po 3, gdzie gościmy zasłużone dla gier fabularnych Liz Danforth, Lee Gold i Jennell Jaquays wspominające swoje początki z RPG. Dalej Jon Peterson pisze o pierwszych graczkach i projektantkach gier wojennych i fabularnych. Rozpoczęte tam wątki kontynuuje Shannon Appelcline w zaczerpniętym prosto z nowego wydania książki Designers & Dragons artykule o kobietach w branży gier fabularnych. Natomiast w ramach przypominania rodzimej historii hobby polecam tekst Zefira o Złym Cieniu – niesławnej grze fabularnej, która skrywa w sobie więcej, niż się wydaje – oraz dwie pierwsze części kampanii Powietrzny okręt autorstwa Maćka Szaleńca. Te opublikowane 15 lat temu na łamach „Magii i Miecza” scenariusze do Earthdawna dostarczą adeptom wyzwań godnych prawdziwych bohaterów. Warto je odkurzyć, tym bardziej że zostały dostosowane do mechaniki najnowszej, czwartej edycji Przebudzenia Ziemi.

Teraz oddaję głos Nikoli, aby skreśliła parę słów o projekcie przygotowanym przez nią do tego numeru. Do przeczytania!

Marcin ‚Seji’ Segit

* * *

Finlandia to niezbyt duży kraj, z nieco ponad pięcioma milionami mieszkańców i najludniejszymi miastami dorównującymi wielkością Radomiowi. Na dodatek jest tam naprawdę ciemno i depresyjnie. Nie czyni to z Finlandii najlepszego miejsca do spotykania się i grania w gry fabularne, kiedy pogoda za oknem mówi, że lepiej zostać w czterech ścianach. Z drugiej strony Finowie jeżdżą na rowerach przy temperaturze −25 stopni. Może jednak nie jest tam aż tak źle?

Z autopsji mogę zapewnić, że nie jest. Finowie potrafią zorganizować naprawdę świetne konwenty, takie jak Ropecon i Finncon. Na dodatek graczy można tam spotkać niemalże na każdym kroku – większość obecnych trzydziestolatków miała lub wciąż ma kontakt z RPG bądź to w postaci RuneQuesta, bądź Pathfindera. Na uczelnianym korytarzu można natknąć się na organizatorów konwentów Tracon – jednego z największych fińskich zlotów fanów – oraz Solmukohta, czyli lokalnej edycji słynnej skandynawskiej konferencji larpowej znanej powszechnie pod nazwą Knutepunkt.

Fińska scena gier fabularnych ma się całkiem dobrze. Na uczelniach działają stowarzyszenia graczy, a w znajdującym się w Tampere Muzeum Gier można obejrzeć fińskie podręczniki do RPG. Finów cechuje inne podejście do grania niż Polaków, o wiele bardziej zrelaksowane i nastawione na zabawę. Jeśli wydają gry, to dla samego ich wydawania i rozwijania hobby, stąd też tak niewiele jest przekładów na język angielski tytułów RPG stworzonych w Finlandii. Szkoda, gdyż są całkiem interesujące, podobnie jak tutejszy fandom.

W tym numerze postaramy się przybliżyć wam fińskie środowisko fanów gier fabularnych. Na nasze zaproszenie o fandomie, rynku i grach piszą fińscy fani i projektanci RPG. Sprawdźcie zatem, w co grywa się w kraju Muminków, na które konwenty warto pójść, a także jakie gry z dalekiej północy ukazały się po angielsku. Ponadto w numerze znajdziecie także rozważania na temat fińskiej mitologii i narodowego eposu Kalevala jako źródła zarówno inspiracji, jak i problemów dla twórców gier. A na sam koniec będziecie mogli zagrać w narracyjną grę fabularną prosto z Finlandii: Kino zombie.

Onnea tyrmässä!
Nikola ‚Szpon’ Adamus

„Spotkania Losowe” 1/2016 – okładka

„Spotkania Losowe” 1/2016 – okładka

O Redakcja

Redakcja fanzinu "Spotkania Losowe".
Tagi .Dodaj do zakładek Link.

6 odpowiedzi na „„Spotkania Losowe” 1/2016 do pobrania

  1. Jarl mówi:

    Super! Już podlinkowałem. A te śledztwo ad fotografii Moldvaya – wzorowe :)

  2. Kaos mówi:

    „Założony przez Jennell
    Jaquays fanzin „The
    Dungeoneer”…”, „Przygoda Dark Tower
    pióra Jennell Jaquays…”.
    Et tu, Brute? Politycznie poprawny rewizjonizm historyczny niskich lotów.

    • Seji mówi:

      Spójność przekazu. Appelcline wspomina o Paulu, ale konsekwentnie pisze o dorobku Jennell. Zresztą, to przecież nie jest istotne ani nic nie zmienia – ważne są osiągnięcia oraz wkład w hobby i branżę.

  3. Kaos mówi:

    W porządku, ale jakaś adnotacja byłaby na miejscu. W Polsce deadnaming nie jest (jeszcze) przestępstwem.

    To pomijając, numer oczywiście fpytkę i na bogatości. Tak trzymać.

    Jakieś widoki na fizyczne egzemplarze? Próbowałem druknąć sobie poprzednie numery na lulu.com, ale pdf nie przechodził nawet po weryfikacji przez Acrobata. Moglibyście wrzucić na popularne serwisy POD choćby „po kosztach”. Brałbym.

    • Seji mówi:

      Dzięki. Będziemy się bardziej starać. :)

      Co do druku, to nie jest to prosta sprawa, nawet w wersji „po kosztach”. Cały czas szukam sensownego rozwiązania. Jeśli znajdę, to dam znać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.